Spotkanie twórców z widzami obrazu „Chrzest", kolejnego filmu z cyklu Najmniejsze Projekcje Świata miało, tym razem, charakter arcyciekawej dysputy branżowej.
Można powiedzieć, że był to koncert na reżysera (Marcin Wrona), aktora (Adam Woronowicz), operatora( Paweł Flis) i kompozytora(Marcin Macuk) z towarzyszeniem dziesiątki widzów milczkiem pałaszujących lunch, ale równocześnie z uwagą i zainteresowaniem przysłuchujących się kolejnym odsłonom filmowej kuchni. Film miał zaledwie 24 dni zdjęciowe i co nietypowe, sceny kręcone były chronologicznie długimi ujęciami. – Taki sposób filmowania wymaga dobrego kontaktu z aktorami i taki właśnie miałem – z satysfakcją wspominał Marcin Wrona. Zarówno on jak i operator nie mogli nachwalić się nie tylko Adama Woronowicza, który wspaniale, w kontrze do swojego emploi, pokazał postać Grubego ale i Wojciecha Zielińskiego( filmowy Michał) oraz Tomasza Schuchardta( Janek). – Wojtka doceniam dopiero teraz, Tomka, jego przemianę widziałem na planie- mówił Paweł Flis. Adam Woronowicz nie był dłużny w pochwałach mówiąc, że roli sprzyjał dobrze napisany scenariusz i długie ujęcia.
„Chrzest" – opowieść, najkrócej mówiąc, o męskiej przyjaźni balansuje pomiędzy gatunkiem filmu rozrywkowego a obyczajowego, co jak zrozumieliśmy było celem producenta, scenarzysty i reżysera. Nie chcę, żeby ludzie odbierali mój film tylko jako kryminalną historię, chciałbym, by dostrzegli, że kryje się za nią coś głębszego –powiedział Marcin Wrona. Niestety, nie dowiedzieliśmy się czy taki rzeczywiście był odbiór publiczności tego przedpremierowego mini pokazu, bo poza krótkim stwierdzeniem, że film się podobał nie chciała więcej mówić. Może onieśmieliła ją obecność twórców a może razem z obiadowym kurczakiem widzowie „przegryzali" obejrzany film. Bo też niezależnie od tego czy się podoba czy nie pozostawia człowieka obojętnym i to nie tylko za sprawą mocnych, oj mocnych scen. [Anna Lenar]
fot. archiwum www.entropiaslowa.pl





